W rozkroku


Katiuszyn Rewoluty Lepki
 

Powiem wam szczerze towarzysze, że to dość niewygodna pozycja... tak
sobie stać w rozkroku. Co więcej taka pozycja szczególnie naraża na
uszkodzenia i bóle dość newralgiczną część ciała. Niee, nie mówię tu o
MW, choć może by należało, ale trudno. Ja tak sobie tutaj stoję w
rozkroku. Poszedłem sobie na urlop bo faktycznie natłok zadań mnie
przerastał, ale dość szybko wszystko ogarnąłem i mogłem wrócić. A
jednak nie mogłem
.
Przyzna się wam, tak nieprzyzwoicie się wywnętrzniając, że wróciłem do
v-życia w sporej części dlatego że chciałem zobaczyć jak sobie MW
radzi w Sarmacji, jak to wszystko wygląda, ale jednak nade wszystko
jak Khand sobie radzi z księciowaniem. Niejedną godzinę spędziłem
rozmawiając z jego realnym alterego o ideach, o wolności, o rządach, o
politycznych systemach itd itp chciałem zobaczyć jak te idee jak te
wspaniałe nasze rozmowy przekuwa on na trudną materię Sarmacji. I nie
ukrywam, że z pozycji Wandejskich chciałem czysto Sarmackie (realnie
sarmackie) idee w tutejsze polityczne życie wcielać.

Pierwszy cios dla mnie osobiści przyszedł po stworzeniu przez KPS(w)
programu i ogłoszeniu go, rozmawiałem wtedy z księciem i (niech mnie
pozwie a co!) pozwólcie że zacytuję: "nie mówię o ideolo tylko o owoce
nigdy nie było tak skutecznego budowania systemów informatycznych" i
"ja się patrzę na pragmatykę" Nic strasznego na pierwszy rzut oka, a
jednak dla mnie totalna klęska. Świat wirtualny, który nie posiada
ograniczeń fizycznych, materialnych jest idealnym miejscem do
czynienia realnymi idei, które w realu byłyby niemożliwe, idealne
miejsce do eksperymentów z utopiami! Miejsce gdzie nie trzeba się
przejmować pragmatyką, bo to tylko wirtualne liberty, wirtualna krew,
wirtualne życie... a tu takie coś... pragmatyzm najważniejszy!

Ja w realnym życiu taką postawę zasadniczo (postawę że pragmatyzm
najważniejszy) potępiam i nie powiem, miałem wrażenie że i JKM
również. A tu takie rzeczy. Trudno, nic to widać władza, nawet
wirtualna władza, robi tak ludziom... ale ja mogę dalej się w swoje
bawić i się bawiliśmy politycznie i od kliki dostaliśmy po łapach.
Przyznam że ten aksamitny, pseudodemokratyczny zamach stanu wielce
mnie zniesmaczył i do polityki Sarmackiej zniechęcił (ale wcale nie
chciałem tu składać broni).

Dlatego też przerzuciłem się na eksperymentowanie i realizowanie
gospodarczych utopii, solidaryzmu, wspólnej własności, gospodarki
opartej na wzajemnym wsparciu, a nie na egoistycznych dążeniach. Chyba
szło nam całkiem nieźle co? Ja się w każdym razie dobrze bawiłem i w
żaden sposób już nie mogło na tę zabawę wpłynąć zachowanie JKW w
czasie aferki wokół "taśm Michaelusa", po której to po raz drugi w
czasie mojej najnowszej bytności w wirtualu Khand wyrzucił mnie z
grona swoich znajomych, nie szkodzi jego wola. Niestety jednak już to
co się wydarzyło podczas procesu przeciw byłej Regentce dla mnie było
już nie do zniesienia. Rażący brak Sprawiedliwości. I wybaczcie
Towarzyszu Pupka, ale nie wierzę w, najpewniej udzielone przez Khanda,
wyjaśnienia jakoby to nie miało nic wspólnego z osobą regentki, tylko
na prawdę tak strasznie się obruszył na ten wcale nie obraźliwy
zwrot... Nie wierzę i wybaczcie, ale po tym wszystkim już nie uwierzę.

I dlatego stoję w rozkroku bo w takim wirtualnym państwie z
niesprawiedliwym tyrańskim rządem średnio mi się podoba bytować, zaś
bez Sarmacji Wandystan w mojej ocenie nie jest w stanie funkcjonować,
a z drugiej jednak strony nie chcę sobie iść stąd i porzucać was
towarzyszy i tej zabawy, no jakoś nie. Zatem jak żyć? Jak żyć!


Wybaczcie za te żale, no ale ale...

--
Katiuszyn Rewoluty Lepki

Join wandystan@wandystan.groups.io to automatically receive all group messages.