WKML: R. Luksemburg "Possybylizm i oportunizm"

Tow. Radziecki
 

Czołem Wandystan!

Niniejszym otwieram Wieczorowe Kursy Marksizma-Leninizma, jako próbę
zainicjowania lektury i dyskusji nad realnymi (choć nie tylko)
tekstami rewolucyjnymi. Na pierwszy rzut wybrałem tekst towarzyszki
Róży Luksemburg z 1898 r. pt. "Possybylizm i oportunizm". Tłumaczenie
zaczerpnięte z polskiej sekcji Marxist Internet Archives
(http://marxists.org/polski/luksemburg/1898/pio.htm)

Lektura:

(...) towarzysz Heine napisał broszurę pt. „Wybierać czy nie
wybierać?”, w której wypowiada się za udziałem w wyborach do Landtagu
pruskiego. Do napisania tych kilku uwag skłania nas jednak nie główny
temat tej broszurki, lecz dwa wyrazy, których tow. Heine użył w swoim
wywodzie (...). Wyrazy te – to possybilizm i oportunizm. (...) [Heine]
w duchu iście prawniczego sposobu myślenia mówi: Na początku było
słowo. Jeżeli chcemy wiedzieć, czy possybilizm i oportunizm mogą
socjaldemokracji zaszkodzić czy też pomóc, wystarczy tylko zajrzeć do
słownika wyrazów obcych i w ciągu pięciu minut sprawa jest rozwiązana.
Słownik wyrazów obcych poucza nas mianowicie że possybilizm „jest to
polityka, która dąży do tego, co w danych warunkach jest możliwe do
osiągnięcia”, po czym Heine woła: „Otóż pytam wszystkich rozsądnych
ludzi, czy polityka ma dążyć do tego, co w danych warunkach jest
niemożliwe do osiągnięcia?” – Otóż – odpowiadamy mu jako rozsądni
ludzie – gdyby rozwiązywanie spraw polityki i taktyki było tak proste,
to najmądrzejszymi mężami stanu byliby leksykografowie i wtedy zamiast
odczytów socjaldemokratycznych musielibyśmy wprowadzić popularne
odczyty z dziedziny językoznawstwa. Niewątpliwie polityka nasza
powinna i może dążyć do tego, co w danych warunkach jest możliwe do
osiągnięcia. Ale przez to nie jest jeszcze wcale powiedziane jak, w
jaki sposób mamy dążyć do tego, co jest możliwe do osiągnięcia. A
przecież w tym tkwi sedno rzeczy.

Przyczynek do dyskusji:
Towarzyszka Luksemburg w swoim tekście bardzo słusznie zwraca uwagę na
fakt, że z samego znaczenia słowa "possybylizm" nie należy wyciągać
wniosków co do politycznych taktyk. Choć językoznawstwo jest wielką
nauką, niezwykle ważną - nawet Wielki Językoznawca w swoich
działaniach z pewnym dystansem podchodził do nadawania mu zbyt
wielkiej roli w kwestiach politycznych. Język można bowiem wyginać i
naginać, zgodnie ze swoimi potrzebami - i to samo może w różnych
przypadkach znaczyć coś zupełnie innego.

Tow. Luksemburg jasno krytykuje politykę possybilistyczną. Dlaczego?
Jest to jasne dla "rozsądnych ludzi" - to, co jest możliwe do
osiągnięcia jest iluzją. Tym, co uniemożliwia nam osiągnięcie
"niemożliwego" jest nasz własny, ograniczony punkt widzenia. Dla
rewolucji ludowej, dla kolektywnego społeczeństwa nie ma rzeczy
niemożliwych, systemów nie do obalenia i przezwyciężenia i gór do
wyrównania. Istnieją tylko pytania "jak się do tego zabrać" - i temu
pytaniu odpowiada awangarda proletariatu.

Nauka o tym, co by nie dać się oszukać dosłownemu rozumieniu słów jest
również istotna w kontekście mikronacyjnym - czym jest
"niepodległość", "równość" - jak nie słowami? Czy Wandystan, bez
niepodległości, nie jest niezależny? A czy obywatele Sarmacji, w
teorii równi - nie mają swojej klasy równiejszych? Stąd też
possybilizm powinien odnosić się jedynie do zewnętrznej formy, do słów
- a nie tykać istoty naszych postulatów, i przekonań - oraz istoty
interesu ludu pracującego.

--
☭ PTR

Join wandystan@wandystan.groups.io to automatically receive all group messages.