Wandea Ludu - Amoma Łej cz. 3, ostatnia #wandealudu


wandystan@wandystan.groups.io Integration <wandystan@...>
 

Amoma Łej cz. 3, ostatnia

By Prezerwatyw Tradycja Radziecki

Hotelowego gościa aż zatchnęło na taką bezczelność. Popił nerwowo herbaty i ruszył do nieporadnego ataku.

- To wyście towarzyszko do mnie przyszli. A teraz to ja niby jestem petentem? Coś się wam pomyliło w tym Urzędzie...

- Dość. - z westchnięciem poirytowania funkcjonariuszka uniosła się z leżaka żeby zmierzyć rozmówcę wzrokiem. - Jestem tu bo mój dowódca ma najwyraźniej na waszym punkcie słabość. Nie wiem, czy obciągaliście sobie w podstawówce, czy po prostu kręci go wasza gruba dupa. A może po prostu chce się pogrzać w wątpliwym cieple dawno zaszłego słońca. Niezależnie od tego - domagał się waszego udziału. Dodajmy że wbrew radom, w tym i moim.

Na twarzy kuracjusza odmalowało się oburzenie,

- Generalnie mogłabym teraz wrócić do siedziby Urzędu tramwajem linii 5, który odjeżdża - zerknęła na tykający na ścianie zegar - za siedem minut. Wtedy jednak mój dowódca stwierdziłby, że się nie przyłożyłam do zadania i mógłby mnie wysłać tu jeszcze raz. Dlatego skorzystam z okazji, poleżę i wrócę za godzinę, meldując, że wysłuchaliście mnie i bardzo chcielibyście, ale macie na głowie sprawy... najwyższej wagi. - uśmiechneła się kpiąco.

 - I?

- I mój dowódca pokiwa głową, pomarudzi chwilę, a potem sprawą zajmą się profesjonaliści, a o was zapomnimy. Tego przecież chcecie? - nie czekając na odpowiedź dopiła wódkę, po czym znów wyciągnęła się na leżaku.

Zapadła cisza. Gość nie miał odpowiedzi. Nie wiedział, czego chce. Nie wiedział czy chce by go na misję wyciągnięto, czy chciał kontynuować bezcelową emeryturę. Co go podkusiło, żeby w ogóle wdawać się w tą dyskusję? Znowu wzmógł się wiatr od morza. Kuracjusz wzdrygnął się, choć nie wiedział czy z zimna, czy z ogarniającego go nieuchwytnego uczucia, mieszanki nostalgii, nudy, nadziei i zmęczenia.

Join wandystan@wandystan.groups.io to automatically receive all group messages.