Topics

Wandea Ludu - Amoma Łej cz. 2 #wandealudu


wandystan@wandystan.groups.io Integration <wandystan@...>
 

Amoma Łej cz. 2

By Prezerwatyw Tradycja Radziecki

Gość nie odwrócił głowy na odgłos kroków, mimo że nie były one typowym dla tego ośrodka szuraniem, któremu często towarzyszył stuk i skrzypienie kul, lasek czy chodzików. Te kroki miały w sobie cel i towarzyszący im pośpiech. Ich źródłem okazała się być mocno zbudowana, ubrana w praktyczny na tę porę roku kremowy płaszcz kobieta, kryjąca większość twarzy za dużymi czarnymi okularami. Bez wahania podeszła do baru i zamówiła szklankę żytniej. Otrzymawszy ją, zostawiła kilka monet na kontuarze i bez pytania ułożyła się na leżaku po drugiej stronie stolika jedynego obecnego. Ten nie zaszczycił jej nawet spojrzeniem, poświęcając cała uwagę relacji ze święta lasu w Minas Mirthil.

Nowo przybyła pociągnęła bez skrzywienia solidny haust zamówionego płynu, po czym odstawiła szklankę. Sięgnęła za pazuchę i wyciągnęła zza niej grubą kopertę pocztową, po czym położyła ją obok herbaty milczącego towarzysza. Ten nie odrywając wzroku od gazety powiedział tylko:

- Nie jestem zainteresowany.

Kobieta nie zabrała koperty, a jedynie wyciągnęła się wygodniej na leżaku i chyba przymknęła oczy, co z racji ciemnych okularów dało się wywnioskować tylko po mimice. Jej brak reakcji uczynił wyłom w obojętności gościa w szlafroku, który lekko poirytowany zerknął na kopertę, po czym przeniósł pełen wyrzutu wzrok na nieproszoną towarzyszkę.

- Mówiłem już wam wielokrotnie - nic z tego.

- To sprawa najwyższej wagi - odpowiedziała, nie otwierając oczu. Jej ton nie wskazywał jednak, aby wagę swojego zadania traktowała z wielkim poważaniem.

- To ja jestem towarzyszem najwyższej wagi. Każda sprawa która do mnie trafia taka jest. Ale nie każda jest ważna. Ostatnio żadna nie jest dość...

- Skończyliście? - przerwała mu obcesowo, nie ruszając się z leżaka - Próbuję się zdrzemnąć.

CDN.